Co wpływa na komfort?

01-04-2014

Kontakt z przyrodą, zdrowy wysiłek, odkrywanie nowych miejsc... W terenie czeka nas wiele wzbogacjących doświadczeń i pozytywnych emocji. Trudno jednak czerpać pełnię satysfakcji, gdy organizm nieubłaganie sygnalizuje, że coś “nie gra”. Zarówno wyziębienie jak i przegrzewanie pogarsza samopoczucie, a w najgorszym przypadku zagrża bezpieczeństwu.

Niezależnie od tego, dokąd ruszasz i co robisz, odczuwanie komfortu termicznego jest kwestią podstawową. Z jednej strony powoduje, że po prostu czujesz się dobrze! Z drugiej - świadczy o tym, że Twoje ciało radzi sobie z warunkami środowiska.

I chociaż zawsze masz świadomość, czy doświadczasz komfortu, czy nie, odczucie to zależy od interakcji wielu czynników.

Regulacja temperatury a poziom wysiłku

W górach zdecydowanie częściej doskwiera nam zimno. Najprostszym sposobem, by się rozgrzać, jest ruch. Tylko 25% energii zużywanej przez pracujące mięśnie jest używane do wykonania pracy mechanicznej. Reszta odpowiada za produkcję ciepła. Stopień intensywności wysiłku jest jednym z najważniejszych czynników wpływających na komfort termiczny:

BEZRUCH

(np. w trakcie odpodczynku lub asekuracji partnera w czasie wspinaczki) - oznacza minimalną produkcję ciepła. Jeżeli planujemy dłuższe okresy niskiej aktywności warto pamiętać o przygotowaniu cieplejszej odzieży

wypoczynek

ENERGICZNY SPACER

często po wyjściu z ogrzewanego pomieszczenia doskwiera nam zimno, jednak już kilka minut nawet umiarkowanego wysiłku powoduje, że uzyskujemy komfort. Pamiętajmy, że gdy ruszamy na parogodzinną wędrówkę, optymalny ubiór może być dla nas odrobinę “za zimny” w krótkim, początkowym okresie, ale szybko osiągniemy stan optymalny.

umiarkowany wysiłek

TRENING BIEGOWY (LUB TREKKING MOCNO NACHYLONYM SZLAKIEM)

oznacza gwałtowną produkcję ciepła. W trakcie takiego wysiłku często problemem staje się przegrzewanie.

intensywny wysiłek

By poradzić sobie z nadmiarem ciepła, pocimy się (w czasie intensywnego wysiłku np. biegu maratońskiego, organizm może wydzielać ponad 3 litry potu na godzinę, choć w skrajnych warunkach ta wartość może być jeszcze wyższa). Odparowanie wilgoci z powierzchni skóry jest jednym z najwydajniejszych mechanizmów obniżania temperatury ciała.

Niestety, o ile gruczoły potowe mogą wydzielać duże ilości potu, nie ma naturalnego mechanizmu, który umożliwiłby jego szybkie usunięcie. W rezultacie mokra odzież w kontakcie ze skórą może wychładzać organizm, podczas gdy potrzebujemy czegoś dokładnie odwrotnego (utrata ciepła jest około trzy razy większa w porównaniu do suchej odzieży). Nie wspominając już o tym, że kontakt z nią nie należy do przyjemności. Nasz podstawowy mechanizm obniżania temperatury ma pewne minusy, ale czy wolelibyśmy dyszeć z językiem na wierzchu, jak schładzają się psy?

Twój osobisty mikroklimat

Potliwość wpływa również na mniej oczywisty składnik komfortu, mianowicie mikroklimat przy Twoim ciele - cienką warstwę powietrza tuż przy powierzchni skóry. Jeżeli ma temperaturę około 32°C i wilgotność względną poniżej 30% czujemy się idealnie. Niestety, im większe odchylenie od tych wartości, tym większy dyskomfort odczuwamy - związany z termiką, albo “dusznym”, nieprzyjemny uczuciem gromadzącej się pary wodnej.

Nasze odczuwanie temperatury różni się w zależności od części ciała:

    • stopy i dłonie są najbardziej podatne na wychłodzenie. Znajdują się na “krańcach” układu krwionośnego transportującego ciepło z ciała. Co więcej skóra na ich powierzchni zawiera szczególnie dużo kanalików potowych (na spodzie dłoni 370 kanalików przypada na 1 cm skóry, dla porównania na nogach jest ich około 70), co również przekłada się na wspomnianą wcześniej utratę ciepła przez odparowanie

    • warto pamiętać, że dla komfortu ważne jest odczucie ciepła w dolnej partii pleców i na ramionach

    • powierzchnia skóry na rękach (ale nie dłoniach) i nogach (nie stopach) może być nawet 7°C niższa od innych miejsc na ciele, nie wywołując dyskomfortu

    • jeżeli chodzi o głowę, rozpowszechnił się mit, że tracimy przez nią szczególnie dużo ciepła. Porównując nieokrytą (to ważny czynnik) powierzchnię skóry na różnych częściach ciała, okazuje się, że skóra głowy (7% powierzchni) odpowiada za około 10% utraty ciepła (ale czy to oznacza, że zimą nie warto przeboleć zniweczenia fryzury w imię ochrony, tej dość ważnej części ciała?)

Zdarza się, że mimo stosunkowo efektywnej termoregulacji całego organizmu, nawet drobne zaburzenia mikroklimatu są nieprzyjemne. Są to punktowe wychłodzenie (np. zmarznięte stopy) i odczucie “przewiewania” (możesz być grubo ubrany, ale wystarczy, że kawałek szyi jest wystawiony na działanie zimnego wiatru i nie ma mowy o komforcie).

Jak tracimy ciepło?

W tym miejscu warto zauważyć, że utrata ciepła zachodzi w ramach kilku różnych procesów:

    • odparowanie wilgoci - odpowiedzialne za skuteczność pocenia jako wydajnego mechanizmu termoregulacji, np. przy intensywnym wysiłku

    • promieniowanie cieplne - tak jak każdy obiekt o temperaturze wyższej od zera absolutnego, nasze ciała wypromieniowują ciepło

    • konwekcja - w tym procesie cząsteczki zimnego powietrza (lub wody) ogrzewają się, stykając z Twoim ciałem. Ponieważ są w ciągłym ruchu, ich miejsca zajmują kolejne, dalej odbierając ciepło. Najbardziej namacalnym przykładem działania konwekcji jest wychładzające działanie wiatru.

    • przewodzenie - ciało traci ciepło będąc w kontakcie z czymś zimniejszym. Łatwo bezpośrednio doświadczyć o czym mowa nosząc lekkie buty i cienkie skarpety w czasie mrozu.

To, który mechanizm będzie odgrywał w danej sytuacji decydujące znaczenie, zależy w głównej mierze od najbardziej oczywistego czynnika wpływającego na komfort termiczny...

Pogoda

Niesprzyjąjąca temperatura i wilgotność powietrza, wiatr i opady mogą przerażająco gwłatownie zasilić wspomniane procesy. Okryci wilgotnym ubraniem, wystawieni na zimne podmuchy jesteśmy skazani na postępujące wychłodzenie.

Rozwiązanie

Jak widać, chcąc osiągnąć komfort termiczny musimy brać pod uwagę fizjologię organizmu, stopień wysiłku fizycznego i oczywiście warunki atmosferyczne. W rzeczywistości wszystko komplikuje zmienność warunków. Idziemy ostro pod górę, by potem dłuższy czas poruszać się łagodnym zejściem. Świeci słońce, chwilę później może padać deszcz.

I choć sprawa nie wydaje się łatwa, jedna, sprawdzona metoda znacząco ułatwia termoregulację organizmu, a lepsze samopoczucie pod gołym niebem jest warte jej zastosowania. O tym już w następnym wpisie o systemie odzieży termoaktywnej.